Masowe naloty szkodników rzepaku na Opolszczyźnie
08.04.2026
W wiosennej ochronie upraw przychodzi moment, w którym kończą się prognozy, a zaczyna twarda matematyka. Jak pokazuje lustracja przeprowadzona w powiecie krapkowickim (woj. opolskie), masowe naloty szkodników rzepaku stały się faktem. To czas, w którym liczby z żółtych naczyń przestają być tylko ostrzeżeniem, a stają się bezpośrednim wezwaniem do działania.
Masowe naloty szkodników rzepaku: co mówią dane z pola?
Na plantacji odwiedzonej przez Artura Kulikowskiego, gdzie rzepak jest w fazie wydłużania pędu głównego (BBCH 30-31), sytuacja wymaga precyzyjnej analizy. Obserwujemy mieszany nalot chowaczy łodygowych i słodyszka rzepakowego. Jednak to nie sama ich obecność jest najbardziej alarmująca, ale liczby.
Liczba słodyszków odławianych w żółtych naczyniach jest bardzo duża i nie pozostawia wątpliwości co do przekroczenia progu szkodliwości. Mamy więc twarde dane z pola, które wskazują na ogromne i bezpośrednie zagrożenie dla pąków kwiatowych.


Strategia oparta na danych: uderzenie w najsłabszy punkt
Skoro dane liczbowe potwierdzają tak silną presję, zwłaszcza ze strony słodyszka, nasza strategia musi być bezkompromisowa. Konieczne jest natychmiastowe uderzenie, które zlikwiduje zagrożenie, zanim zdąży ono wyrządzić nieodwracalne szkody. Jednocześnie nie możemy zapominać o wsparciu dla roślin, które są osłabione po zimie i muszą mieć siłę, by odeprzeć atak.
Rekomendacja eksperta: Jak odpowiedzieć na alarmujące dane?
W obliczu tak silnej, potwierdzonej przez monitoring presji, ostateczną strategię działania przedstawia nasz ekspert, Artur Kulikowski.
– W takiej sytuacji nie ma miejsca na półśrodki, a każdy dzień zwłoki generuje straty. Moja rekomendacja jest jednoznaczna. Po pierwsze, musimy natychmiast zatrzymać szkodniki, dlatego sięgamy po insektycyd INAZUMA 130 WG w dawce 0,2 kg/ha. Jego szerokie spektrum działania jest idealną odpowiedzią na problem mieszanych nalotów. Po drugie, jednocześnie musimy pomóc osłabionym po zimie roślinom. Dlatego do tego samego zabiegu dodajemy biostymulator KAISHI w dawce 2 l/ha. To inwestycja, która przyspieszy regenerację i poprawi ogólną kondycję plantacji, co przełoży się na jej zdolność do obrony przed dalszym stresem.
W obecnej sytuacji na polach Opolszczyzny, dane liczbowe mówią same za siebie. Połączenie szybkiej interwencji insektycydowej ze wsparciem biostymulującym to obecnie najskuteczniejsza strategia na zabezpieczenie potencjału plonotwórczego rzepaku, zanim masowa presja szkodników doprowadzi do nieodwracalnych strat.