Łódzkie – skuteczna ochrona jabłoni po kwitnieniu: interwencja w trudnych warunkach
14.05.2026
W sadach jabłoniowych w regionie Rawy Mazowieckiej opadły ostatnie płatki kwiatów. Jednak pomimo prowadzonej wcześniej ochrony zapobiegawczej, zmienna pogoda – od przymrozków, przez suche dni, po opady deszczu – stworzyła niezwykle złożoną sytuację, która wymaga od sadowników wielokierunkowego, interwencyjnego działania. Daltego skuteczna ochrona jabłoni po kwitnieniu to teraz prawdziwa walka na kilku frontach.
Pierwsze uderzenie: skutki przymrozków i stres roślin
Wiosenne chłody zostawiły wyraźne ślady na plantacji w Regnowie (woj. łódzkie). Lustracja przeprowadzona przez naszą ekspertkę Justynę Wasiak, pokazuje częściowe uszkodzenie i zasychanie pąków kwiatowych. Co więcej, na liściach widać typowe objawy silnego stresu termicznego – ulegają one wyraźnej deformacji. Tak osłabione drzewa mają mniejszą zdolność do obrony przed kolejnymi zagrożeniami.
Drugie uderzenie: mączniak kontra parch
Pogoda stworzyła idealne warunki dla dwóch, pozornie wykluczających się chorób:
- Mączniak: Wcześniejsze suche dni pozwoliły na rozwój pierwszych infekcji, które są już widoczne na młodych przyrostach.
- Parch: Ostatnie opady deszczu stworzyły z kolei wysokie ryzyko silnych infekcji parcha jabłoni, który do rozwoju potrzebuje wilgoci.
Dlatego sadownicy stanęli przed wyzwaniem jednoczesnej walki z chorobami suchej i mokrej pogody.
Trzecie uderzenie: nadchodzące szkodniki
Na tym nie koniec. Prognozowany wzrost temperatur to pewny sygnał do wzmożonej aktywności owocnicy jabłkowej i mszyc, które tylko czekają na dogodne warunki do ataku na młode zawiązki.
Skuteczna ochrona jabłoni po kwitnieniu – strategia na trudne warunki
Wykonanie skutecznego zabiegu w prognozowanym wąskim oknie pogodowym jest ogromnym wyzwaniem. Kluczem jest dobór preparatów, które działają skutecznie już od 5°C. Jednak, jak podkreśla Justyna Wasiak, działanie musi być interwencyjne i wielokierunkowe.
– Musimy przerwać rozwój mączniaka właśnie teraz, aby ograniczyć ryzyko infekcji wtórnych latem. Jednocześnie, wykorzystując to samo okno pogodowe, zwalczamy szkodniki, które lada moment zaczną żerować. Kluczowy jest wybór produktów, które działają w chłodzie i są bezpieczne dla wciąż aktywnych w sadzie zapylaczy – wyjaśnia specjalistka.
Rekomendacja ekspertki opiera się na jednym, wielozadaniowym zabiegu:
- Walka z mączniakiem: Do standardowego zabiegu przeciwko parchowi (np. z użyciem substancji z grupy SDHI lub difenokonazolu) warto dodać KENDO 50 EW w dawce 0,5 l/ha.
- Walka ze szkodnikami: Do tej samej mieszaniny dodajemy insektycyd MOSPILAN 20 SP w dawce 0,2 kg/ha.
Tylko takie kompleksowe i przemyślane działanie pozwala skutecznie zabezpieczyć przyszły plon w tak wymagającym sezonie.